HISTORIA PEWNEJ FUNDACJI POMAGAJĄCEJ BEZDOMNYM I SCHOROWANYM LUDZIOM.

Pochodzę z Warszawy , tam się urodziłam i wychowałam. W 2009 roku poznałam mojego zmarłego obecnie męża Ireneusza Szkutnik. W Marcu 2010 roku zmarł brat Irka a została matka, którą trzeba było się zająć .Wówczas przeprowadziliśmy się do Gąsocina , rodzinnego domu Irka. Wtedy dowiedziałam się całej prawdy o tej wsi i o stosunkach ,które tu panują.

Gminna Opieka społeczna nie zajęła się ani matką ani bratem Irka chociaż wiedzieli że matka ma już swoje lata a brat jakiś czas przebywał na leczeniu psychiatrycznym w Gostyninie. Po ojcu została gospodarka 11 hektarów i 5 koni, pięknych koników arabów. Brat Jrka zmarł w domu i leżał tam miesiąc czasu , matka prawie zatruła się trupim jadem a konie niestety nie przeżyły z głodu i pragnienia. Wreszcie zainteresowała się sąsiadka , ale nie opieka społeczna, chociaż mieli zgłaszane.W opiece jak się domyślamy nic się nie zmieniło. Utrudniali nawet załatwianie spraw . Pan Wójt powiedział do ludzi i do Irka ,że zapłaci mu parę złotych żeby oddał dom gminie a oni założą dom kultury.

Fundacja Dary Losu - Home | Facebook

Ale niestety Wójt został zdjęty ze stanowiska a za sprawy domu wzięłam się ja. Matka chciała być w domu a kazali jej podpisać w ZOL w Sońsku że zrzeka się domu na rzecz gminy i chcieli ją wywieźć na Pomorze do Pelplina DPS. Od 2010 roku był to nasz dom. Dom bliźniak 500m i pytanie co zrobić w takim domu ,żeby się nie marnował. W 2011roku podpisaliśmy umowę użyczenia ze Stowarzyszeniem Mar-Kot z Ożarowa Mazowieckiego( Ośrodek dla bezdomnych) Irek był Kierownikiem a ja pracowałam w Biurze to wszystko bezpłatnie. Dom wymagał kapitalnego remontu. Jak tam weszliśmy to były gołe mury, nawet nie otynkowane, bez podłóg, okna wyleciały, nie było ogrzewania, rury do wody do wymiany, kable od prądu również , dach dziurawy woda lała się do środka .Prezes stowarzyszenia miał w/g umowy przygotować dom do zamieszkania dla swoich podopiecznych. Lecz niestety przez 1,5 roku nawet nie mogliśmy się doprosić pieniędzy na rachunki jak zabrakło z tego co opłacali podopieczni. Ludzie przebywali w skandalicznych warunkach. A nieraz było około 30 osób i więcej. W 2013 roku zerwaliśmy umowę z tym panem, gdyż nie było sensu zadłużać domu. W 2014 roku Irek sprzedał ziemię i włożyliśmy te pieniądze w remont domu. Ja również się dołożyłam ,miałam trochę oszczędności , gdyż wcześniej sprzedałam mieszkanie.Na wszystko nie starczyło ale najważniejsze zostało zrobione. W 2016 roku zaczęliśmy załatwiać ogrzewanie gazowe , które zostało uruchomione w 2017 roku. Opieka Społeczna odstrasza nam ludzi bezdomnych oferując im inne ośrodki w okolicy a nas szykanują.W roku 2013 założyliśmy swoją Fundację. Od początku działalności utrudniali wszystko, nigdy wcześniej nie podpisali z nami porozumienia o współpracy.

Łaską było również zrobienie wywiadów z pensjonariuszami. Wypisali nas z listy Wojewody Mazowieckiego .Wszystkie Gminy robiły dowody osobiste oni stwierdzili że nie będą wyrabiać dowodów obcym osobom.Jako ośrodek dla bezdomnych podpisywaliśmy porozumienia z wieloma opiekami w całej Polsce a z tą opieką nie mieliśmy podpisane . Dwa lata temu zmieniła się Kierownik Opieki i wtedy zaproponowali porozumienie, ale to pogorszyło sprawę. Nie dosyć że nie mamy z tej opieki bezdomnych to jeszcze nachodzą nas bez powodu , wtrącają się nie do swoich osób .Teraz tak myślę ,że obecna sytuacja zaczęła się od przyjęcia Pani z tego terenu , która była bita przez męża . Koniecznie chciała się z nim rozejść i zgłaszała sprawę na policję jako przemoc domowa. Już za pierwszym razem jak pojechałam z nią na komisariat w Sońsku usłyszałam ,że pani Beata jest głupia, niedorozwinięta że nie przyjmą zgłoszenia. powiedział Michał Hermen ,że owszem była niebieska karta , ale została zlikwidowana. Ja jestem w szoku jak można zlikwidować taką kartę. Okazało się , że sprawę prowadził rodzina jej męża , oprawcy. Potem zaczęła przyjeżdżać opieka społeczna i straszyć tą panią, że i tak od nich nie dostanie żadnych pieniędzy już nie mówiąc o zapłacie za pobyt w ośrodku.Wbijały jej do głowy ,że sobie nie poradzi ,że nie będzie miała za co żyć i gdzie mieszkać. Nie wierzyłam własnym uszom ,że opieka społeczna pcha kobietę bitą w ręce oprawcy.

Nawet ujawnili jej miejsce pobytu, czyli, że jest w Fundacji. Nachodził i nas również. 1 Czerwca pojechaliśmy z mężem załatwić sprawy Fundacyjne. Jak przyjechaliśmy do domu zastaliśmy zerwaną kłódkę z bramy wjazdowej na naszą działkę ( włamanie?) . Pod bramą stał radiowóz. Funkcjonariusze Policji byli w budynku na piętrze. Jak zapytaliśmy o co chodzi i że włamali się do nas do domu, to zaczęli nas straszyć zamknięciem, pobiciem , zabraniem rzeczy itp. Na koniec tej wizyty zabrali nam z Biura Fundacji dowody osobiste pensjonariuszy i kontrakty, które podpisujemy jako Organizacja pożytku publicznego z podopiecznymi na pobyt.

Mój mąż znowu usłyszał, że jak mu się nie podoba to niech się wyprowadzi.Chcą zlikwidować moją Fundację. Dyskryminują ludzi bezdomnych. Ponadto wchodzą sobie do mnie do domu jak do siebie i namawiają ludzi aby poszli gdzie indziej a uczestniczy w tym dzielnicowy Hermen .Wiem ,że przy ludziach starszych i chorych w Gminie jest zatrudniana osoba, która znęca się nad tymi osobami, gdyż u mnie uderzyła kilkakrotnie kobietę 73 letnią. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się ,żeby pracownice opieki społecznej były przeciwko ludziom chorym i bezdomnym. Jak również policja, powinna pomagać bezdomnym ,ośrodkom a nie włamywać się do prywatnych domów.

3 Komentarze

Odpowiedz na Alicja Winnicka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s