Category Archives: Edukacja

Sobota Dniem Masowych Protestów w Warszawie

W dniu 09 Października na ulicach Warszawy miały miejsce kilku tysięczne manifestacje. Wyszli związkowcy z ZNP i OPZZ.

„Chcemy godnych wynagrodzeń”, „+Automaty+ żądają godnej wypłaty”, „Tania siła robocza polskiej armii” – takie transparenty przynieśli ze sobą pracownicy sfery budżetowej, którzy w sobotę od godz. 11 pikietowali przed Ministerstwem Rodziny i Polityki Społecznej. Organizatorem pikiety jest OPZZ. I NSZZ Solidarność

Przy ministerstwie pracy i polityki społecznej, zebrali się związkowcy z OPZZ i NSZZ Solidarność, wśród nich byli pracownicy ZUS_u i część pracowników wymiaru sprawiedliwości ( z NSZZ Solidarność, którzy to są uważani przez część środowiska jako zwolennicy władzy ) , tu natomiast chodziło już o sprawy czysto finansowo- polityczne.

Nauczyciele przy ministerstwie Edukacji i Nauki, domagali się zmian w traktowaniu zawodu nauczyciela i sposobu prowadzenia przez ministra szkoły. Zaznaczyli że obecne pomysły na naukę cofają szkołę o kilkanaście lat do tyłu.

Protest Nauczycieli przy MEiN

Natomiast w godzinach popołudniowych, odbył się marsz wsparcia dla pracowników zawodów medycznych , zorganizowany przez studentów medycyny.

Marsz studentów medycyny

WŁAŚCICIELE CYRKU Z WYROKIEM SĄDU.ZWIERZĘTA BEZPIECZNE.


Kateryna S. i Sebastian S. są winni znęcania nad niedźwiedziem Baloo, 3 żółwiami i krokodylem – zadecydował Sąd Rejonowy w Jastrzębiu Zdroju. To pierwszy taki wyrok w Polsce, dotyczący znęcania się nad zwierzętami w polskim cyrku oraz łamania zakazów dotyczących zwierząt chronionych. Sąd orzekł przepadek wszystkich zwierząt zabezpieczonych podczas interwencji Śląskiej Policji i Fundacji Viva! w 2016 roku.

Niedźwiedź Baloo

 Sąd uznał oboje oskarżonych za winnych znęcania się nad zwierzętami i orzekł, że zwierzęta nie mogą do swoich oprawców wrócić – mówi adwokat Katarzyna Topczewska, reprezentująca Vivę w tej sprawie – Po 5 latach możemy z ulgą odetchnąć, bo zwierzęta odebrane przez nas interwencyjnie w 2016 roku z cyrku są wreszcie bezpieczne. Nie wrócą do maleńkich „terrariów” ani na arenę, nie będą obnoszone po niej w takt dudniącej muzyki i stroboskopowego światła, Baloo nie wróci do ciasnej przyczepy, nie będzie karmiony popcornem dla uciechy małych, niczego nieświadomych dzieci – dodajeInterwencyjnie odebrano wówczas niedźwiedzia brunatnego, 2 żółwie jaszczurowate, 1 żółwia pustynnego i krokodyla nilowego. Zwierzęta trafiły do Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu, a Prokuratura Rejonowa w Jastrzębiu Zdroju postawiła Katerynie S. i Sebastianowi S. łącznie 12 zarzutów, w tym znęcania się nad zwierzętami, nielegalnego komercyjnego wykorzystania niedźwiedzia oraz nielegalnego posiadania krokodyla nilowego. Co ciekawe – właściciele cyrku twierdzili, że byli przekonani, że posiadają kajmana okularowego. Takie dokumenty zwierzę posiadało. Ale w reklamach cyrku pojawiał się jednak krokodyl nilowy.

Krokodyl nilowy : Foto encyklopedia PWN

W rozmowie z aktywistką fundacji Viva , Panią Anną Plaszczyk redakcja Głos News dowiedziała się że zwierzęta były przetrzymywane w bardzo złych warunkach . Fundacja Viva , trafiła na te zwierzęta podczas pisania raportu o cyrkach w Polsce. Dzięki rejestracji przez Aktywistów Vivy , występów w poszczególnych cyrkach była możliwość podjęcia działań wobec właścicieli cyrku.

Sąd Rejonowy w Jastrzębiu zdroju uznał Kateryne S. i Sebastiana S. za winnych wszystkich 12 zarzucanych im czynów. W związku z tym wymierzył im karę łączną po 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, 8000 zł grzywny, po 8000 zł nawiązki na rzecz oskarżyciela posiłkowego, Fundacji Viva, po 5000 zł nawiązki nas rzecz funduszu ochrony środowiska i pokrycie kosztów wieloletniego, przedłużanego licznymi wnioskami dowodowymi obrony procesu. Sąd zadecydował też o przepadku niedźwiedzia, 3 żółwi i krokodyla. Orzekł także wobec skazanych zakaz prowadzenia działalności cyrkowej związanej z wykorzystywaniem zwierząt lub oddziaływaniem na nie na 5 lat i zakaz wykonywania zawodu tresera zwierząt wobec Sebastiana S. Przez 3 miesiące wyrok będzie też publikowany na tablicy sądu.

Żółw jaszczurowaty: Foto google

Anna Płaszczyk – Viva Polska

Niedźwiedź po odbiorze jeszcze długo chodził po obrysie przyczepy w koło, choć miał do dyspozycji cały las. Krokodyl przez długie tygodnie nie wychodził z wody. Oskarżeni zgotowali swoim zwierzętom piekło w takt zabawnej i dudniącej muzyki oraz stroboskopowych świateł. To w świetle dzisiejszego wyroku jest bezsporne – A wszystko to dla zysku, czerpanego z rzekomej anachronicznej rozrywki, jaką te nieszczęsne zwierzęta zapewniały nieświadomym ich cierpienia dzieciom. Dzisiejszy wyrok jest przełomowy nie tylko dlatego, że to pierwszy taki wyrok w sprawie znęcania się nad zwierzętami w cyrku w Polsce. Jest przełomowy, bo pokazuje, że w cyrku nie ma realnej możliwości zapewnienia zwierzętom warunków zgodnych z ich potrzebami gatunkowymi i ustawą o ochronie zwierząt. Mam nadzieję, że wszystkie inne cyrki przeanalizują ten wyrok i zrezygnują z wykorzystywania zwierząt w swoich spektaklach – dodaje. 

Obecnie w cyrkach można jeszcze spotkać zwierzęta , ale są to psy i inne domowe czasami też można spotkać wielbłądy. Jak informuje redakcję Anna Płaszczyk obecnie zauważono redukcję zwierząt o 10% ( z 400 do około 40).

Nagroda Yidana 2021 – najważniejsze na świecie wyróżnienie w dziedzinie edukacji

Profesor Eric A. Hanushek i dr Rukmini Banerji zostali uhonorowani nagrodą Yidana 2021, najwyższym światowym wyróżnieniem w dziedzinie edukacji, w uznaniu ich przełomowej pracy nad kluczowym elementem zagadki dotyczącej edukacji: poprawą jakości edukacji i wyników dla uczących się w skali globalnej.

W wyniku rygorystycznego procesu oceny, przeprowadzonego przez niezależną komisję sędziowską złożoną z uznanych ekspertów w dziedzinie edukacji, profesor Eric A. Hanushek i dr Rukmini Banerji zostali wybrani jako laureaci Nagrody Yidana za Badania Edukacyjne w 2021 r. i Nagrody Yidana za Rozwój Edukacji. Dołączą oni do dziewięciu laureatów, którzy otrzymali nagrodę Yidana od momentu jej powstania w 2016 r., ustanowioną przez Yidana Prize Foundation – międzynarodową filantropijną fundację edukacyjną, która inspiruje postęp i zmiany w edukacji.

Yidan Prize Foundation Logo

Wspieranie laureatów z 2021 r. w celu poprawy jakości nauczania i wyników nauczania Profesor Eric Hanushek, starszy wykładowca w ramach Paul and Jean Hanna Senior Fellowship i profesor w Instytucie Hoovera na Uniwersytecie Stanforda, został uhonorowany nagrodą Yidana za badania nad edukacją w 2021 roku. Jego praca koncentruje się na wynikach kształcenia oraz znaczeniu jakości nauczania i wpłynęła na rozwój zarówno badań, jak i polityki w skali międzynarodowej. Jego praca przyczyniła się do ukształtowania Celu 4 Zrównoważonego Rozwoju ONZ (zapewnienie integracyjnej i sprawiedliwej jakości edukacji) poprzez zmianę celów dotyczących wyników nauczania i pokazała, że to, ile uczniowie zdobywają wiedzy – a nie ile lat spędzają w szkole – jest czynnikiem stymulującym gospodarkę.

The independent Yidan Prize Judging Committee comprises internationally recognized education

Dzięki środkom z nagrody Yidana profesor Hanushek planuje uruchomienie programu badawczego w Afryce wspierającego zdolności analityczne w zakresie kształtowania edukacji. Dr Rukmini Banerji, dyrektor generalny Pratham Education Foundation, otrzymała w 2021 r. nagrodę Yidana za działalność na rzecz rozwoju edukacji w związku z poprawą wyników nauczania. Metoda oceny rocznego stanu edukacji (ASER), której pionierem była dr Banerji i jej zespół, ujawniła luki w umiejętności czytania, pisania i liczenia wśród dzieci, które spędziły już kilka lat w szkole. Aby zlikwidować te luki, jej zespół w ramach programu „Nauczanie na właściwym poziomie” (TaRL) współpracuje ze szkołami i społecznościami lokalnymi w celu zapewnienia podstawowych umiejętności z zakresu czytania i arytmetyki, gwarantując, że żadne dziecko nie pozostanie w tyle.

Ten systematyczny, powtarzalny model dociera do milionów dzieci rocznie i rozpowszechnia się na całym świecie. Przy wsparciu nagrody Yidan, dr Banerji planuje wzmocnić i rozszerzyć pracę Pratham z małymi dziećmi, tak aby można było zbudować solidne podstawy na wczesnym etapie życia dziecka. Wierzy ona, że przyczyni się to w znacznym stopniu do osiągnięcia celu, aby „każde dziecko uczęszczało do szkoły i dobrze sobie radziło z nauką”.

Nagroda Yidana została ufundowana w 2016 roku przez dr Charlesa Chen Yidana w przekonaniu, że edukacja sprzyja dobremu samopoczuciu.

Wspólnie przedsięwzięcia laureatów przyczyniają się do tego, że świat staje się lepszy dzięki edukacji. Wszyscy laureaci dołączą do członków Rady Luminarzy Yidan, aby wspólnie pracować i przemawiać wspólnym głosem – rzucić światło na znaczenie przywrócenia i przemyślenia na nowo edukacji za pomocą innowacyjnych pomysłów. Nominacje do nagrody Yidana za rok 2022 ruszają 19 października Nominacje do Nagrody Yidana w 2022 r. będą przyjmowane od 19 października 2021 r. do marca 2022 r. Fundacja Nagrody Yidana i Nagroda Yidana Fundacja Nagrody Yidana jest międzynarodową fundacją filantropijną o charakterze edukacyjnym. Poprzez swoją nagrodę i sieć innowatorów wspiera pomysły i praktyki w edukacji – szczególnie te, które mają potencjał, aby pozytywnie zmienić życie i społeczeństwo. Nagroda Yidana jest wyróżnieniem w dziedzinie edukacji integracyjnej, przyznawanym osobom lub zespołom, które wniosły znaczący wkład w teorię i praktykę edukacji.

KUPUJESZ-POMAGASZ. AKCJA CHARYTATYWNA W WARSZAWIE.

W dniach 18-19 Września 2021 r w Warszawie , miało miejsce wydarzenie o charakterze charytatywnym pod nazwą > Kupujesz-Pomagasz <. Udział wzięło kilkanaście osób.

Wśród uczestników akcji było można spotkać Artura Szpilkę , czy Dominikę Zamara , Pani Dominice towarzyszył Maestro Mario Martino , Posłuchajmy co powiedzieli naszemu reporterowi.

Wywiad dla Głos News.

Uczestnicy akcji byli bardzo zadowoleni , dzieci otrzymały na koniec prezenty ( dość praktyczne ) i z rozmów z opiekunami i samymi dziećmi wiemy że impreza się udała w pełnym założeniu organizatorów.

Organizatorzy zapowiadają już następne wydarzenia , związane z akcją > Kupujesz-Pomagasz< .

Wojna powietrzna a międzynarodowe prawo humanitarne

Dlaczego na pokładach wojskowych statków powietrznych są nakładane znaki przynależności państwowej? Czy opadający na spadochronie piloci mogą być przedmiotem ataku? Jaki typ uzbrojenia może być zamontowany na statku powietrznym? Jakie cele mogą być bombardowane? Czy przyszłe latające urządzenia autonomiczne mogą być legalne? Odpowiedź na te pytania może być udzielona przez odwołanie się do prawa wojny powietrznej, szczególnego segmentu międzynarodowego prawa humanitarnego. Ten reżim prawny istnieje, pomimo braku traktatu międzynarodowego regulującego w sposób kompleksowy wszelkie użycie lotnictwa w warunkach konfliktu zbrojnego, opierając swoje znaczenie normatywne na zwyczajowym prawie międzynarodowym i traktatach prawa humanitarnego regulujących w sposób ogólny przebieg działań wojennych. Historia jego rozwoju jest konglomeratem względów operacyjnych i technologicznych, na które prawo odpowiadało z opóźnieniem wynikającym z woli państw, aby nie ograniczać nadmiernie stosowania tego niezwykle efektywnego środka walki zbrojnej.

U progu I wojny światowej wielu obserwatorów uważało lotnictwo za pewną „ciekawostkę” techniczną aniżeli skuteczny środek walki. Po ponad 100 laty od daty pierwszego bombardowania lotniczego w historii (1911 – atak lotnictwa włoskiego na pozycje wojsk tureckich w Libii), współcześnie trudno sobie wyobrazić konflikt zbrojny bez udziału lotnictwa. Ponadto, nie ma wątpliwości, że siły powietrzne nie pełnią roli towarzyszącej czy też uzupełniającej działania innych rodzajów sił zbrojnych, ale są decydującym czynnikiem warunkującym zwycięstwo w konflikcie zbrojnym.

Jak wskazywał jednej z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej myśli międzynarodowego prawa humanitarnego, prof. Remigiusz Bierzanek, pomimo wielkiego znaczenia lotnictwa w rozstrzyganiu wyniku działań wojennych, rozwiązania prawnomiędzynarodowe regulujące to zjawisko są rozczarowująco skąpe. Jest to tym bardziej uderzające w świetle co najmniej kontrowersyjnych praktyk lotniczych mających miejsce w okresie I i II wojny światowej.

W istocie, już w XIX wieku popularność w misjach rozpoznawczych zdobyły balony, a pojawienie się sterowców pod koniec tego stulecia uzmysłowiło obserwatorom możliwości innego wykorzystania statków powietrznych – zwłaszcza w formie nosiciela uzbrojenia oraz bomb. W 1899 podczas Pierwszej Konferencji Pokojowej w Hadze starano się nie dopuścić do legalizacji praktyki bombardowania powietrznego, przyjmując stosowna deklarację. Wielki postęp myśli lotniczej jaki dokonał się na początku XX w. sprawił, że zaledwie 8 lat później podczas Drugiej Konferencji Pokojowej w Hadze w 1907 roku bardzo mała grupa państw była realnie zainteresowana przedłużeniem zakazu. Na tej samej konferencji delegaci państw przyjęli przepisy regulujące zasady i zwyczaje prowadzenia wojny lądowej, wprowadzając m.in. zakaz bombardowania miejscowości niebronionych, także w kontekście ewentualnego ataku powietrznego.

Niestety z niewiadomych względów nie dostrzeżono, że lotnictwo organicznie ma znacznie więcej wspólnego z reżimem wojny morskiej niż lądowej. Samolot podobnie jak okręt wojenny nie jest zdolny do zajęcia i fizycznego okupowania terytorium. Kryterium obszaru „nieobronionego” okazało się być krytyczną wadą w odniesieniu do bombardowania powietrznego, gdyż jednocześnie w dobie artylerii przeciwlotniczej, lotnictwa przechwytującego, a także w późniejszym okresie rakiet ziemia-powietrze, niemal każde miejsce ma status „bronionego”. Zerwanie z powyższą koncepcją stało się najpoważniejszym wyznaniem prawnym dla prawników okresu międzywojennego. Zaproponowane przez komisję jurystów w 1923 roku Haskie reguły wojny powietrznej wprowadzały współcześnie znane pojęcie „celu wojskowego” jako legalnego przedmiotu działań powietrznych. Niestety, dokument ten pozostał jedynie projektem i w okres II wojny światowej jej uczestnicy wchodzili z niszczycielską siłą bombardowanie strategicznego, będąc ograniczeni przepisem pasującym do ery balonów niż czterosilnikowych bombowców dalekiego zasięgu. To z tego powodu, pomimo tragedii Wielunia, Warszawy, Londynu, Coventry, Belgradu, Hamburga, Berlina, Drezna czy Tokio Trybunał norymberski nie był w stanie określić jednoznacznie określić czy powyższe ataki były zbrodnią w rozumieniu prawa międzynarodowego.

„Cisza” Trybunału norymberskiego miała wymierny wpływ na ocenę legalności działań powietrznych po II wojnie światowej. Dopiero przebieg konfliktu w Wietnamie, zwłaszcza jego końcowa faza, wraz ze znaczącym wzrostem dokładności ataków powietrznych, uświadomiła społeczności międzynarodowej konieczność przyjęcia rozwiązań wskazujących co, kiedy i w jakich okolicznościach może być przedmiotem bombardowania powietrznego (Protokół dodatkowy do Konwencji genewskich z 1977 roku).

Chociaż bombardowania powietrzne to z pewnością najważniejsza część prawa wojny powietrznej, to warto zwrócić uwagę, że w ramach tego rozdziału międzynarodowego prawa humanitarnego można odnaleźć nie tylko zagadnienia związane z atakiem z powietrza, ale również statusem załogantów, definicją wojskowego statku powietrznego, legalnością uzbrojenia lotniczego.

Pojawienie się samolotów bezzałogowych i autonomicznych otwiera nowe pole wyzwań dla międzynarodowego prawa humanitarnego, w tym także dla prawa wojny powietrznej. Nie jest jasne czy współcześnie istniejąca siatka normatywna ius in bello odpowiada na wszystkie aspekty wojny „zrobotyzowanej” oraz „autonomicznej”. Czy robot dysponujący sztuczną inteligencją jest w stanie ocenić kiedy przeciwnik kapituluję bądź jest niezdolny do walki? Na pytania te społeczność międzynarodowa nie zamierza odpowiedzieć w wyraźny sposób, podobnie jak 100 lat temu powstrzymywała się od określenia swojego jednoznacznego stosunku względem pierwszych maszyn bojowych.

Mateusz Piątkowski

Mateusz Piątkowski – adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Łódzkiego, adwokat, autor książki „Wojna powietrzna a międzynarodowe prawo humanitarne” – rozprawy doktorskiej wyróżnionej w Konkursie PCK im. prof. Bierzanka. 

KONTAKT:

e-mail: lukasz.orzechowski@uni.lodz.pl

Źródło informacji: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego

Wyprawa naukowo-badawcza „Czysta Wisła? Why Not?”


Śląskie Centrum Wody Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach we współpracy z Fundacją Why Not organizują wyprawę naukowo-badawczą od źródeł do ujścia Wisły. Podczas spływu, który będzie trwał od 18 do 31 lipca 2021 roku, zostaną wykorzystane kajaki fundacji oraz łodzie badawcze i sprzęt pomiarowy Uniwersytetu Śląskiego, włącznie z unikatową łodzią UŚKA II i balonem badawczym ULKA. W wyprawie weźmie udział dr hab. Andrzej Woźnica, prof. UŚ – dyrektor Śląskiego Centrum Wody Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach wraz ze swoim zespołem badawczym.

Projekt, inspirowany wyzwaniami naukowymi, obejmuje spływ rzeką i wykonywanie pomiarów wieloparametrowych oraz pobieranie próbek do badań laboratoryjnych. Część wyników będzie udostępniana w trybie online na specjalnie utworzonej mapie wydarzenia. Uniwersytet Śląski w Katowicach, szczególnie zaangażowany w część naukowo-badawczą, zapewni specjalistyczną aparaturę pomiarową oraz kompetencje interdyscyplinarnej grupy naukowców: hydrologów, chemików i hydrobiologów. Uzyskane wyniki posłużą między innymi do zdefiniowania potrzeb i wyzwań dotyczących czystej Wisły.

Celem wyprawy jest kompleksowa analiza zmienności parametrów jakościowych powietrza oraz wody w rzece Wiśle na niemalże 1000 km jej przebiegu, a także promocja zdrowia oraz wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej.

MŁODZI AKTYWIŚCI PRZY MINISTERSTWIE EDUKACJI

W dniu 26 Lipca w godzinach porannych przy wejściu do budynku Ministerstwa Edukacji , trójka aktywistów przykuła się łańcuchem do bramy .

Zabronili kochać, można się bać”, „LGBT+ to ludzie”, „Macie krew na rękach”. Z takimi hasłami przybyli dziś przed siedzibę Ministerstwa Edukacji i Nauki aktywiści z Młodzieżowego Forum LGBT+, a wśród nich Franek Broda, prywatnie siostrzeniec Mateusza Morawieckiego. Przypięli się łańcuchami do bramy budynku, usta zakleili czerwoną taśmą.

Uczestniczka protestu Wiktoria Magnuszewska powiedziała rano: – Minister Czarnek stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia młodych osób. Jego wykluczające i dyskryminujące wypowiedzi i wprowadzane zmiany w szkołach i na uczelniach to dalsze kroki do kolejnych tragedii. 

Franek Broda, prywatnie siostrzeniec Mateusza Morawieckiego

Protestującym nie sposób nie przyznać racji. Chciałoby się wierzyć, że zrozumieli to nawet obecni pracownicy ministerstwa, a szerzej – rządzący, poszli po rozum do głowy i postanowili zmienić swoje podejście do spraw podstawowych. Wydaje się jednak, że zaproszenie na rozmowy – przyjęte – skierowane przez wiceministra edukacji i nauki Tomasza Rzymowskiego było czysto kurtuazyjne, a policja nie interweniowała głównie dlatego, że wśród protestujących był przedstawiciel bliskiej rodziny premiera.

Akcja VIVA W WARSZAWIE – VEGE DLA KLIMATU .

W dniu 21.07.2021 r w godzinach wczesnego popołudnia na ulicy Marszałkowskiej , zebrała się grupa Aktywistek i Aktywistów z fundacji Viva, kampanii StopKlatka i Zostań Wege . Celem było zwrócenie uwagi społeczeństwa na problemy klimatu od strony wege.

Posłuchajmy co mają do powiedzenia same aktywistki , które wzięły udział w tej akcji.

Zainteresowanie przechodniów można nazwać średnim , część osób z chęcią brało ulotki rozdawane przez aktywistów podczas wydarzenia. Całej akcji towarzyszyła muzyka , która była zamiast przemówień ze strony aktywistów.

Katastrofa klimatyczna już trwa, a tempo postępujących, negatywnych zmian wymaga podjęcia natychmiastowych działań. Obok energetyki opartej na paliwach kopalnych jednym z głównych winowajców krytycznej sytuacji, w jakiej znajduje się nasza planeta, jest przemysłowy chów zwierząt. Dlatego też konieczne jest podjęcie skutecznych i ekspresowych kroków na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatycznym.Przyszłość planety i kolejnych pokoleń zależy od decyzji i działań, które podejmiemy dzisiaj. Wymagamy rozwiązań systemowych. Tematu zmian klimatycznych nie można dłużej ignorować, a na barkach rządów i korporacji spoczywa ogromna odpowiedzialność. Warto jednak zauważyć, że także nasze codzienne decyzje mają znaczenie.

Plakat zaprojektowany przez artystkę Kaję Depta-Kleśtę przedstawiający dostępne dla prawie wszystkich remedium dla naszej planety – dietę roślinną.

 Karolina Czechowska – koordynatorka kampanii Zostań Wege.

To co ląduje na naszym talerzu ma znaczenie dla zwierząt, naszego zdrowia, ale także dla przyszłości planety. Musimy wymagać nie tylko zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych związanych ze spalaniem paliw kopalnych, transportem i przemysłem, ale także konieczne są systemowe zmiany w produkcji żywności. Ludzie powinni zrezygnować lub chociaż ograniczyć konsumpcję, a co za tym idzie produkcję mięsa i produktów odzwierzęcych. Jest to konieczne, aby niwelować negatywny wpływ ludzkiej diety na klimat i środowisko

Nie zagub dziecka w sieci – Rodzicu, rozmawiaj

Co zrobi rodzic, żeby zapewnić swojemu dziecku bezpieczeństwo? Odpowiedź jest prosta – wszystko. Tak samo powinno być w internecie. A jak najlepiej ochronić najmłodszych przed zagrożeniami w sieci? Podpowiadamy.

Internet jest dziś naturalnym środowiskiem dorastania. Umożliwia niemal nieograniczony dostęp do informacji, treści edukacyjnych, pozwala być zawsze w kontakcie, ale – posiada też „ciemną” stronę.

Tłumacz i słuchaj

Twoje dziecko świetnie obsługuje urządzenia elektroniczne – smartfony, tablety – dlatego wydaje Ci się, że jest gotowe, aby z nich korzystać? Nic bardziej mylnego. – „Biegłość” techniczna nie zawsze idzie w parze z odpowiednią wiedzą na temat tego, jak dany sprzęt działa – np. że jest podłączony do sieci, co niesie za sobą pewne ryzyka – mówi minister Janusz Cieszyński, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczestwa.

– To, że dzieci spędzają dużo czasu w internecie i sprawnie się w nim poruszają, nie zawsze oznacza, że umieją rozpoznać niebezpieczeństwa i wiedzą, jak zachować się w każdej zagrażającej im sytuacji – dodaje.

– Szczególną rolę w bezpiecznym kształtowaniu kompetencji cyfrowych odgrywa relacja pomiędzy dzieckiem a rodzicami – oparta na zrozumieniu i zaufaniu. Kluczem do niej bardzo często jest po prostu rozmowa – taka, w której rodzic tłumaczy, słucha, ale także – daje dziecku poczucie, że może się do niego zwrócić ze wszystkim, co je spotka – mówi Anna Borkowska, ekspert ds. edukacji cyfrowej NASK.

Chroń, nie zabraniaj

Bardzo ważne jest także ustalenie zasad dotyczących korzystania z internetu przez dziecko. Mogą one dotykać różnych aspektów – w tym dostępu do określonych stron i aplikacji czy czasu spędzonego przed ekranem, albo – poświęconego na konkretne aktywności (np. media społecznościowe).

Jak je wprowadzić bez narażenia się na bunt ze strony dziecka? Najlepiej – robiąc to wspólnie z nim.

– Dziecko powinno wiedzieć, dlaczego nadmierne korzystanie z internetu może być dla niego szkodliwe. Wtedy zrozumie, dlaczego prosisz je o odkładanie telefonu podczas posiłków, spotkań lub przed snem albo o ograniczanie czasu poświęcanego na gry – mówi Anna Borkowska, ekspert ds. edukacji cyfrowej NASK.

Cennym wsparciem dla rodziców w tym zakresie mogą być rozwiązania techniczne, które m.in. uniemożliwiają najmłodszym dostęp do potencjalnie szkodliwych treści.- Jeśli zdecydujemy się na korzystanie z takiego narzędzia, wytłumaczmy dziecku, dlaczego to robimy, skąd takie, a nie inne ustawienia. Nie pozwólmy mu poczuć, że jest kontrolowane czy ograniczane. Ma być przede wszystkim chronione – dodaje Anna Borkowska.

Reaguj – nie czekaj

A co zrobić, kiedy zauważysz lub dowiesz się o czymś , co Cię zaniepokoi? Modne, internetowe wyzwanie, nowo poznana w sieci osoba, fakt, że Twoje dziecko stało się ofiarą (albo sprawcą – to też możliwe) cyberprzemocy – przykładów może być wiele.

Przede wszystkim – nie panikuj, zachowaj spokój. Porozmawiaj z dzieckiem i postaraj się ustalić jak najwięcej okoliczności danego zdarzenia. Wysłuchaj i wytłumacz mu tę sytuację – nie obwiniaj, ani nie oceniaj. Wspólnie zastanówcie się, co do niej doprowadziło i jak można tego uniknąć w przyszłości.

państwa UE powinny zapewnić powszechny dostęp do seksualnej i reprodukcyjnej opieki zdrowotnej

W przyjętej w czwartek rezolucji europosłowie wezwali do ochrony i wspierania zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego kobiet oraz ich praw – podkreślił PE w komunikacie.

378 głosami za, przy 255 głosach przeciw i 42 głosach wstrzymujących się, Parlament Europejski stwierdził, że prawo do zdrowia, w szczególności prawo do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego jest podstawowym filarem praw kobiet i równości płci, którego nie można w żaden sposób osłabić ani odebrać.

„Naruszenia praw reprodukcyjnych i seksualnych oraz zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego kobiet są formą przemocy wobec kobiet i dziewcząt oraz stanowią przeszkodę na drodze do osiągnięcia równości płci” – stwierdził PE. Jednocześnie wezwał państwa członkowskie UE do zapewnienia kobietom dostępu do pełnego zakresu „odznaczających się wysoką jakością, kompleksowych i przystępnych cenowo usług z dziedziny praw reprodukcyjnych i seksualnych oraz zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego, a także do usunięcia wszystkich barier utrudniających pełny dostęp do tych usług.

Dostęp do aborcji, antykoncepcji i edukacji seksualnej

Jak podkreślono w komunikacie europarlamentu, w niektórych państwach członkowskich nadal obowiązują bardzo restrykcyjne przepisy zakazujące aborcji, z wyjątkiem ściśle określonych okoliczności, co zmusza kobiety do szukania potajemnych aborcji lub donoszenia ciąży wbrew ich woli, co jest pogwałceniem praw człowieka. „Europosłowie wzywają wszystkie państwa członkowskie do zapewnienia powszechnego dostępu do bezpiecznej i legalnej aborcji oraz zagwarantowania, że aborcja na życzenie będzie legalna we wczesnej ciąży, a także później, jeśli zagrożone jest zdrowie ciężarnej” – zaznaczono.

Europosłowie ubolewają również, że niektóre z państw członkowskich umożliwiają lekarzom, a w niektórych przypadkach także całym instytucjom medycznym, odmowę świadczenia usług zdrowotnych na podstawie tzw. klauzuli sumienia, co prowadzi do odmowy opieki aborcyjnej ze względu na religię lub sumienie oraz zagraża życiu kobiet.

Ponadto Parlament Europejski wezwał państwa członkowskie do zapewnienia powszechnego dostępu do wysokiej jakości i przystępnych nowoczesnych metod antykoncepcji, produktów antykoncepcyjnych oraz doradztwa w zakresie planowania rodziny.

Uczymy nieulegania presji. Dlaczego PiS nie chce zrozumieć, że edukacja  seksualna to nie jest uczenie dzieci seksu? Rozmowa z seksuolożką

„Europosłowie ubolewają, że dostęp do aborcji jest nadal ograniczony podczas pandemii COVID-19, a także nad skutkami pandemii dla podaży i dostępu do środków antykoncepcyjnych” – czytamy w komunikacie.

Zauważono w nim, że europarlament zachęca państwa członkowskie do zapewnienia wszechstronnego nauczania edukacji seksualnej dla uczniów szkół podstawowych i średnich, ponieważ edukacja w tym zakresie może znacząco przyczynić się do zmniejszenia przemocy seksualnej i molestowania.

Skrajnie różne reakcje polskich europosłów

Europoseł Robert Biedroń (Wiosna,S&D) uznał to za „przełomowy dzień” w walce o prawa Europejek. „PE przyjął rezolucję, która będzie drogowskazem jeżeli chodzi o zdrowie oraz prawa seksualne i reprodukcyjne w UE, w tym kwestie antykoncepcji, legalnej i bezpiecznej aborcji oraz edukacji seksualnej. Jest duma!” – skomentował.

Z kolei europosłanka (PiS, EKR) Jadwiga Wiśniewska zwróciła uwagę z trybuny PE, że „prawo do życia jest podstawowym prawem”, z którego wywodzą się wszystkie inne. „Żyjemy, bo nasze matki podjęły decyzję, żeby dać nam szansę. Aborcja nie jest metodą antykoncepcyjną, jest dramatem dla matki i zabójstwem dziecka. Tak było i jest” – zaznaczyła.

Produkty menstruacyjne podstawowymi artykułami pierwszej potrzeby

W rezolucji europosłowie wezwali również państwa członkowskie do skorzystania z elastyczności wprowadzonej w Dyrektywie VAT i zastosowania zwolnień lub zerowych stawek VAT na produkty menstruacyjne takie jak tampony. Zwrócili się ponadto do krajów UE o walkę z ubóstwem związanym z menstruacją poprzez zapewnienie darmowych produktów menstruacyjnych dla wszystkich potrzebujących.

Problem globalny

W odrębnej rezolucji, podsumowującej wyniki szczytu w Nairobi na temat ludności i rozwoju, posłowie do PE podkreślili, że kobiety na całym świecie powinny mieć zagwarantowaną odpowiednią i przystępną cenowo opiekę zdrowotną oraz poszanowanie ich praw seksualnych i reprodukcyjnych. Dodali, że dostępne usługi planowanie rodziny, opieka zdrowotna nad matkami, dziećmi w okresie przedporodowym i noworodkami oraz bezpieczna aborcja są ważnymi elementami w ratowaniu życia kobiet i zmniejszaniu śmiertelności niemowląt i dzieci. Tekst został przyjęty 444 głosami za, przy 182 głosach przeciw i 57 głosach wstrzymujących się.

14 czerwca Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.

14 czerwca obchodzimy ustanowiony przez Sejm RP w 2006 r., Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Upamiętnia on datę przybycia pierwszego transportu więźniów politycznych w 1940 r. do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Przed 81 laty, 14 czerwca 1940 r. niemieckie władze skierowały z więzienia w Tarnowie do nowo powstałego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau 728 osób – głównie młodych ludzi. Byli to m.in. żołnierze Kampanii Wrześniowej, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, osoby cywilne oraz grupy Żydów i Romów. Dzień ten uznaje się za początek funkcjonowania obozu.

Miejsce straszliwej eksterminacji

Obóz w Auschwitz-Birkenau, do końca swojego istnienia był straszliwym miejscem eksterminacji. Nawet jeśli w innych obozach od 1943 r., w celu oszczędzenia siły roboczej, obniżono śmiertelność, to w Auschwitz-Birkenau, do którego bez przerwy napływały nowe transporty, głównie Żydów, zasilające obóz w siłę roboczą, życie ludzkie nigdy nie miało większego znaczenia.

W ciągu 5 lat istnienia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (1940 – 1945) zginęło w nim, jak szacują historycy, od 1 do 1,5 mln osób. Wśród nich większość – około 1,35 mln – stanowili Żydzi, w tym wielu obywateli Polski. Ze względu na rolę, jaką obóz Auschwitz-Birkenau odegrał w realizacji hitlerowskich planów zagłady, stał się on znanym na całym świecie symbolem hitlerowskiego ludobójstwa, w szczególności zagłady Żydów.

Stalag 319 – niemiecki obóz jeniecki działający od lipca 1941 do kwietnia 1944 w Chełmie.

Stalag 319 był jednym z największych obozów na ziemiach polskich. Składał się z trzech podobozów w samym mieście (319 A – ul. Rampa Brzeska/Okszowska, 319 B – ul. Wojsławicka/Partyzantów/Lwowska/Borek-Patelnia, 319 C – ul. Rampa Brzeska) oraz kilku podobozów w okolicy (m.in. we Włodawie – około 12 000 ofiar). W obozie przebywali przede wszystkim jeńcy radzieccy, a także polscy (Polacy z terenów zajętych przez III Rzeszę po 1941 i żołnierze 27 Dywizji Piechoty AK), włoscy, belgijscy i brytyjscy.

Brak żywności, szerzące się choroby, nadludzka praca, a także częste egzekucje (na miejscu rozstrzeliwano żołnierzy pochodzenia żydowskiego, Romów czy wyższych oficerów), powodowały ogromną śmiertelność wśród jeńców chełmskiego stalagu. Przyjmuje się, iż przez Stalag 319 w Chełmie przeszło około 200 000 jeńców z czego około 90 000 poniosło śmierć. W 1942 zorganizowane (przy ul. Partyzantów i Lwowskiej) przez SS-manów Sonderkommando składające się z około 300 Żydów z chełmskiego getta dokonało ekshumacji około 30 000 zamordowanych jeńców w podmiejskim lesie Borek. W następnych latach władze obozu zorganizowały w Borku „polowe” krematorium (otoczone wałem z ziemi, zwane Patelnią ), w którym palono dziesiątki tysięcy zwłok. Według nieoficjalnych informacji w Chełmie używano też samochodów do gazowania.

przed przejściem dla pieszych kierowca musi mieć „oczy dookoła głowy”- nowe prawo dla kierujących pojazdami.

Nowelizacja prawa o ruchu drogowym. Co powinni wiedzieć kierowcy i piesi? –  Polskie Radio Lublin
Materiał Poglądowy z Internetu.

Od 1 czerwca kierowca zbliżający się do przejścia dla pieszych musi zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na przejściu lub na nie wchodzącego. Jest też zobowiązany do ustąpienia pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na to przejście, w tym zatrzymania pojazdu

Zmiany te są wynikiem nowelizacji Prawa o ruchu drogowym, która ma poprawić bezpieczeństwo pieszych. Kierujący pojazdem będzie miał obowiązek umożliwić bezpieczne przejście przez jezdnię, nie tylko osobom znajdujących się na przejściu, ale również tym, którzy wchodzą na nie, a także oczekują na możliwość wejścia.

Rząd uzasadnia, że podobne regulacje zostały wprowadzone w ubiegłym roku na Litwie. I się sprawdziły, bo liczba potrąceń pieszych zmniejszyła się.

Autorzy nowelizacji podkreślają jednocześnie, że nałożenie na kierowców nowych obowiązków nie zwalnia pieszych wchodzących na „zebrę” od obowiązku zachowania szczególnej ostrożności i reagowania na warunki i sytuację na drodze.

Jak nowe regulacje oceniają eksperci? Jerzy Cygoń, biegły sądowy z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych i kolizji, którego cytuje Prawo.pl, obawia się, że „niektórzy uwierzą, że są na tyle uprzywilejowani, że na przejście dla pieszych będą wchodzić niczym czołg”. „Tu nie potrzeba zmieniać przepisów, ale przede wszystkim edukować” – przekonuje ekspert.

Także prof. Artur Mezglewski, prezes Stowarzyszenia Prawo na Drodze ma wątpliwości, czy nowe przepisy poprawą bezpieczeństwo pieszych. „Przecież dziś każdy dojeżdżający do przejścia ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i patrzeć, czy nikt się nie zbliża do przejścia. Może dotychczasowe przepisy nie są najlepsze, ale nie są też złe, były też obudowane prawidłowym orzecznictwem” – dodaje ekspert cytowany przez portal.

Z kolei Mariusz Sztal były kierownik szkoleń w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Warszawie, a obecnie właściciel ośrodka szkolenia kierowców uważa, że dla odpowiedzialnych i rozważnych kierowców nowe przepisy nie będą problemem. Będą dla piratów drogowych.

Jak podaje Prawo.pl, z europejskich danych wynika, że Polska jest jednym z najbardziej niebezpiecznych unijnych krajów dla pieszych. W przeliczeniu na milion mieszkańców w ciągu roku śmierć w wypadkach ponoszą u nas 22 piesze osoby. Tymczasem europejska średnia to 10.

2021 rokiem zmian w ruchu drogowym. O nowych przepisach powinien wiedzieć  każdy kierowca | Biznes na Next.Gazeta.pl

Telefony przeszkadzają
W trakcie wchodzenia lub przechodzenia przez jezdnię albo torowisko, także w obrębie usytuowanych tam przejść pieszych obowiązywał będzie zakaz korzystania z telefonów komórkowych oraz innych urządzeń elektronicznych, takich jak tablet – w sposób, który prowadzi do ograniczenia możliwości obserwacji sytuacji na jezdni, torowisku lub przejściu.

– Kiedy pieszy nie jest skupiony na tym, żeby sprawdzić, czy wchodzi na puste przejście czy też pod nadjeżdżający pojazd, to może doprowadzić do tragedii i powinniśmy zrobić wszystko, by tego unikać – wyjaśniał poseł Stefan Krajewski z Koalicji Polskiej. – Na pewno przepis nie zwalnia kogokolwiek z myślenia, nie zwalnia ze zdrowego rozsądku, ponieważ mamy do czynienia z maszynami, które wjeżdżają na to przejście, i kierowca nie zawsze jest w stanie odpowiednio zareagować, bo musi w kilku kierunkach spoglądać, nie tylko na pieszych, ale też często na innych uczestników ruchu – dodaje.

Zdaniem dr. Jacka Karcza eksperta transportu i logistyki, wykładowcy Wyższej Szkoły Bankowej w Warszawie, kierujący będą musieli zwracać uwagę, czy osoba zbliżająca się do pasów będzie miała zamiar przejść. Wtedy kierowca musi się zatrzymać. Na kierujących spada dużo większa odpowiedzialność. Zmiana, która dotyczy zakazu używania telefonu obejmie całe społeczeństwo, ale w tym wypadku przydałaby się kampania edukacyjna, np. w postaci naklejek przy przejściach typu „Schowaj telefon. Włącz myślenie !”. Bo posypią się mandaty za chodzenie przy krawężniku z telefonem komórkowym – ostrzega.

W praktyce może okazać się, że ta zmiana nie wpłynie na statystyki, jeśli chodzi o wypadki śmiertelne z udziałem pieszych. Nadal pieszy wchodząc na pasy będzie miał poczucie, że ma pierwszeństwo. Nie do końca zmieniamy przepis na lepszy. Kierowcy będą karani za to, że nie przewidzieli, iż pieszy może wykonać manewr skrętu na przejście – podkreśla dr Karcz.

Covidianie kontra foliarze, czyli redukcja dysonansu w stanie anomii.

Presja społeczna i anomia w ujęciu Mertona. Proces prowadzący do anomii wynika z większej wagi celów, jakie mają osiągać jednostki, bądź grupy w stosunku do instytucjonalnych środków. Uznawane środki są pomijane, jeśli alternatywne metody są skuteczniejsze w realizacji celów.

Oto moja odpowiedź na trywialne pytanie, dlaczego ludzie w czasie pandemii zatracili zdolności myślenia i zachowują się jak kretyni. 

    Otóż sytuacja, w której się znajdujemy, powoduje ciężki do zniesienia dysonans poznawczy. Cóż to znaczy? Ano nic innego, że rzeczywistość wymusza w nas wiarę w dwa lub więcej sprzecznych elementów. My, jako ludzie, chcemy postrzegać siebie jako osoby rozsądne i przyzwoite. Moim zdaniem w ogóle podleganie władzy (formalnej, nie charyzmatycznej) wywołuje dysonans, bo jest wbrew naturze homo sapiens- w historii naszego gatunku okres istnienia formalnej, naznaczonej władzy to jedynie mały ułamek czasu. Zauważmy, że zwierzęta również w swoich stadach mają jakąś formę hierarchii, ale jest to coś tworzonego samorzutnie, a nie odgórnie narzuconego. To jednak nie jest przedmiotem niniejszych rozważań, chciałam jednak zaznaczyć, że pewien poziom dyskomfortu związany z podleganiem władzy każdy z nas może posiadać i nie zdawać sobie z tego sprawy. A to powoduje występowanie zachowań, o których napiszę poniżej.

    W stanie anomii społecznej, jaki niewątpliwie ma miejsce, ludzie na różne sposoby próbują zredukować dysonans. Jaskrawym przykładem anomii może być na przykład wojna, dyktatura, gwałtowne przemiany ustrojowe, doświadczanie wyzysku w miejscu pracy (co wynika z natury kapitalizmu, zresztą powstała taka stosunkowo świeża kategoria jak „anomia pracownicza”).

    Pojęcie to opisał filozof Emil Durkheim, definiując anomię jako niezgodność prawno-społecznych regulacji pozanormatywnych w okresie przemian społecznych. A w skrócie i po ludzku: nastąpiła zmiana społeczna, ale społeczeństwo nie wypracowało jeszcze nowych zasad postępowania. Zostały stare, ale nie nadążają one za rzeczywistością. Koncepcję rozwinął wybitny socjolog Robert Merton, wyodrębniając sposoby reagowania na anomię i radzenia sobie z nią. Unowocześnił także samą definicję anomii, określając ją jako niemożność pogodzenia stawianych przez społeczeństwo celów ze sposobami ich osiągania. Na polski grunt wiedzę przeniósł Piotr Sztompka w książce „Trauma wielkiej zmiany”, gdzie zastosował te kategorie do typologii postępowania Polaków po transformacji ustrojowej. Rodzajów reakcji na anomię jest pięć.

    Jedyną reakcją niedewiacyjną (tzn. nie łamiącą norm ani wartości) jest konformizm. To sytuacja, kiedy jednostka akceptuje i cele stawiane przez społeczeństwo, i sposoby ich osiągania. Tu mała uwaga: zwykle pojęcia „konformizm” używa się dla opisania dostosowywania się do innych wbrew sobie, w ujęciu Mertona cele i metody mogą być zinternalizowane. Czyli- uznajemy je za swoje. Na ile świadomie- to osobna kwestia. Załóżmy, że są pewne normy i wartości, których należy przestrzegać bezdyskusyjnie, np. prawa człowieka, humanitarne traktowanie innych istot- i nie czyni nas to konformistami w psychospołecznym tego słowa znaczeniu. Nikt chyba nie powie, że lubi krzywdzić, zabijać, poniewierać. Oczywiście ludzie to robią, ale redukują wówczas dysonans, racjonalizując i usprawiedliwiając swoje postępowanie. 

    Zostały więc cztery sposoby „dewiacyjne”. Dodam, że dewiacja w ujęciu socjologicznym niekoniecznie jest negatywna, to słowo oznacza po prostu odejście od jakichś norm społecznych i ma wydźwięk neutralny. To odniesienie do norm społecznych nadaje jej wymiar pozytywny bądź negatywny. Za dewianta można więc uznać artystę, działacza społecznego, konstruktywnego buntownika- takie osoby niewątpliwie nie wpasowują się w normy społeczne, ale jednocześnie nie mają na celu wyrządzania krzywdy. Dewiacja, o której będę teraz mówić, to po prostu nieprzestrzeganie wartości bądź norm, albo obu tych czynników.

    Sposoby „dewiacyjne” to innowacja, rytualizm, wycofanie i bunt.

Innowacja

Innowacja jest to dążenie do uznawanego społecznie celu, jednak przy zastosowaniu nietypowych metod. Jeśli za cel uznamy, tak bardzo ogólnie, zakończenie stanu epidemii i tego, co za nim idzie, to oficjalnie uznaną metodą osiągnięcia tego celu będzie stosowanie się do rządowych obostrzeń. Cel można jednakowoż interpretować różnie, więc i różne są metody jego osiągnięcia. W socjologicznym ujęciu innowacja może pójść w różne strony:

  • Szukanie sposobów na ominięcie obostrzeń (tu cel interpretujemy jako „powrót do normalności”), np. szycie cienkich maseczek umożliwiających oddychanie i broniących przed mandatem; poznawanie paragrafów świadczących o bezprawności lockdownu, zapisywanie się do kadry narodowej, by móc korzystać z obiektów sportowych, organizacja „degustacji”, „warsztatów kulinarnych”, wynajem stolików na godziny…. I tak dalej, wszystkich nie wymienię. Najbardziej rozśmieszył mnie pokój hotelowy jako przechowalnia nart
  • Innowacją będzie też proponowanie nowatorskich sposobów na uszczelnienie przepisów. Postulowanie nowych kar i mechanizmów kontroli. Innowacyjne z socjologicznego punktu widzenia są też pomysły, by osoby nieszczepione nie miały dostępu do niektórych aspektów życia społecznego (taka sytuacja do tej pory nie miała miejsca). Swoistą innowacją jest też praca i nauka zdalna, przed pandemią aż tak nie rozpowszechnione. Za innowację można też uznać grupy samopomocowe, polegające na oferowaniu wsparcia w codziennych czynnościach osobom będącym w izolacji. Cel interpretuje się tu jako chęć ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa, a owe działania mają w tym pomóc.

Rytualizm

    Rytualizm polega na przestrzeganiu norm bez wewnętrznego identyfikowania się z nimi. Cele wyznaczane przez społeczeństwo schodzą tutaj na dalszy plan, gdyż są dla nas subiektywnie nieosiągalne bądź niejasne i niejako „tracimy je z oczu”. W obecnej sytuacji rytualizmem będzie noszenie maseczek bez zastanawiania się nad celowością takiego działania. Cel rozumiany jako powrót do normalności jest nieostry, ciężki do zdefiniowania i niemierzalny, więc nie skupiamy się na nim. Przestrzeganie rządowych zaleceń staje się po prostu machinalną czynnością. 

Wycofanie

Wycofanie w ujęciu Mertona jest to odrzucenie zarówno celów, jak i sposobów dążenia do nich; zarówno norm, jak i wartości. Przykładem „pełnego” wycofania mogą być osoby żyjące na „marginesie” społeczeństwa, kloszardzi, włóczędzy, osoby z uzależnieniami. Tak to wygląda w klasycznym ujęciu, jednak pamiętać należy, że znalezienie się w takiej sytuacji życiowej zwykle nie jest wyborem, a wypadkową różnych nieszczęśliwych okoliczności. Świadoma decyzja pełnego wycofania ze społeczeństwa zdarza się rzadko. Jednak moim zdaniem nie tylko ta radykalne odwrócenie się od społeczeństwa stanowi przykład wycofania. Zamknięcie się w sobie, bierność, unikanie tematów związanych z covidem, stwierdzenie „mam covida, ale w dupie” również jest tego rodzaju reakcją na anomię.

Bunt

    Jest to reakcja na anomię cechująca się kwestionowaniem zarówno celów, jak i sposobów ich osiągania, jednak od wycofania różni ją aktywne działanie, mające na celu zmianę społeczną. I w odróżnieniu od wycofania, normy i wartości nie są odrzucane per se, lecz stają się przedmiotem dyskusji i modyfikacji. 

    W obecnej sytuacji covidowej rzucającym się w oczy przykładem buntu jest tzw. strajk przedsiębiorców. Osoby uczestniczące w nim zdają się inaczej interpretować cele i wybierać inne metody działania, niż te powszechnie uznane za właściwe. Celem nie jest zwalczenie pandemii, a zniesienie rządowych obostrzeń i umożliwienie prowadzenia działalności gospodarczej. 

Różnorodność reakcji

Aczkolwiek typologia Roberta Mertona jest bardzo przydatna w wyjaśnieniu zachowań ludzkich, to pamiętać należy, że nie powinna być ona traktowana jako podział zero jedynkowy. Zwykle przy omawianiu pojęcia anomii rozgranicza się różne rodzaje reakcji oraz przypisuje się je różnym osobom. To, co chcę zaznaczyć, to fakt, że określone zachowania mogą znajdować się na pograniczu. 

Na przykład szycie przewiewnych maseczek na własny użytek można uznać tak za innowację (nowe rozwiązanie), jak za rytualizm (mimo wszystko noszenie maski, bez identyfikowania się z właściwym celem jej noszenia) bądź konformizm (chęć uniknięcia mandatu za brak maski). Działalność w ruchu anty szczepionkowym można uznać za bunt, jak i za wycofanie (gdyż występuje negowanie faktów naukowych). Co więcej, poszczególna jednostka w różnych aspektach istniejącej anomii może wykazywać różne reakcje, na przykład osoba prowadząca kawiarnię i omijająca przepisy w celu umożliwienia konsumpcji na miejscu (innowacja) może jednocześnie uczestniczyć w strajku przedsiębiorców (bunt), unikać wszelkich tematów związanych z koronawirusem i w wolnym czasie uciekać w świat wirtualny (wycofanie), ale nosić maseczkę i wymagać tego od klientów (rytualizm/konformizm).

Warto pamiętać, że w sytuacjach trudnych, anomijnych, społeczeństwo ulega polaryzacji. A to dlatego, że nadmiar negatywnych bodźców i sprzecznych informacji wywołuje potrzebę opisania rzeczywistości, które w zaistniałych warunkach musi być uproszczone. Jednostka w stanie anomii nie ma możliwości użycia wszystkich swoich zdolności poznawczych, gdyż, jak wspomniałam, dotychczasowe kategorie nie nadążają za rzeczywistością. Stąd bierze się szufladkowanie: covidianin -foliarz, odpowiedzialność-bezmyślność, Big Pharma- szuryzm i tak dalej. Dajmy na to, że ktoś powie przykładowo: Tak, wirus istnieje i jest groźny. Warto jednak pamiętać, że zagraża głównie osobom starszym i chorym, więc to one powinny siedzieć w domach, reszcie należy umożliwić względnie normalne życie. Nie zgadzam się z niektórymi restrykcjami, jednak zakładam, że mogę się mylić, więc dla bezpieczeństwa przestrzegam większości zakazów, są jednak takie, które omijam. Dane pokazują, że większa śmiertelność jest na zapalenie płuc, ponadto siedzenie w domach nie wpływa korzystnie na naszą kondycję. Założę się, że jedna strona sporu nazwie takiego delikwenta zmanipulowanym covidiotą (tak covidianie określają osoby niezgadzające się z oficjalnym przekazem) podczas gdy jest to najzwyczajniej w świecie człowiek rozsądny.

Taka kategoryzacja jest normalnym zjawiskiem, ale pamiętać należy, że świat nie jest czarno-biały i zamiast deliberować nad karaniem osób bezmaseczkowych, należy poznawać różne fakty i na ich podstawie opracować najlepszą strategię powrotu do normalności.

NEW DELHI W CIECHOCINKU – PONOWNE PROBLEMY MEDYCYNY ?

New Delhi to potoczna nazwa Klebsiella pneumoniaeNDM -pałeczki zapalenia płuc, która należy do grupy bakterii jelitowych..Wykryto ją po raz pierwszy u pacjenta z zakażeniem układu moczowego. Gen ten został po raz pierwszy wykryty w 2009 roku przez brytyjskich naukowców z uniwersytetu w Cardiff u Szweda, który leczył się w Indiach w New Delhi, co tłumaczy częściowo skrót NDM (ang. New Delhi metallo-β-lactamase). Wspólną cechą bakterii New Delhi jest enzym NDM-1 (obecnie nazywany po prostu NDM, czyli skrótem od angielskiego New Delhi metallo-beta-lactamase). To właśnie jemu bakterie New Delhi zawdzięczają wyjątkową oporność na leki. NDM to gen kodujący enzym przede wszystkim metalo-beta-laktamazy. które unieszkodliwiają praktycznie wszystkie antybiotyki, nawet te „ostatniej szansy”, które stosuje się w leczeniu ciężko chorych.

Co ważne, w sprzyjających warunkach bakterie genem NDM mogą przekazać „gen superodporności” innym bakteriom, które również stają się niewrażliwe na antybiotyki. Wystarczy, że bytująca w jelicie nosiciela oporna bakteria „podzieli się informacją” za pomocą plazmidu. Pojawianiu się podobnych szczepów sprzyja niestety nadużywanie antybiotyków. Antybiotyki zbyt pochopnie i często używane są nie tylko wleczeniu,ale również w przemyśle i rolnictwie.

Należy pamiętać, że osoby zakażone muszą być izolowane od otoczenia!

W Polsce bakterie NDM pojawiły się w2011 roku w Warszawie, a następnie w2012 r. w szpitalu w Poznaniu.Jak wynika z danych krajowego Ośrodka Referencyjnego ds. Leko wrażliwości Drobnoustrojów, w 2013 roku w całym kraju było 105 zakażonych, a w kwietniu 2016 r. liczba ta wynosi 1100, z czego większość w Warszawie. W tej chwili zakażonych jest około 2300 osób.Jednak dane te są niedoszacowane i z pewnością zakażonych może być znacznie więcej.Natomiast liczba bezobjawowych nosicieli szacowana jest na tysiące. Osoby takie mogą sobie nie zdawać z tego sprawy, dopóki nie trafią do szpitala bądź nie zachorują, co zdarza się wokoło 15 proc. przypadków. Objawy są takie same, jak w przypadku zakażenia „zwykłą” Klebsiellą (lub inną bakterią z NDM). Dopiero antybiogram ujawnia „sprawcę” problemu.

LECZENIE

Bakteria ta jest odporna na wszystkie antybiotyki, co oznacza, że nie można wyleczyć wywołanych przez nią śmiertelnie groźnych chorób. Gdy organizm zostanie zainfekowany przez New Delhi, można mieć jedynie nadzieję, że organizm sam może zwalczyć patogen tzn. sam upora się z bakterią (można mu w tym pomóc, lecząc objawowo). Jeśli nie, zakażenie patogenem albo przybierze postać przewlekłą, albo doprowadzi do śmierci pacjenta.Niestety, nie istnieją żadne sposoby, by uodpornić się na superbakterię i w prosty sposób uniknąć zakażenia.Istotne jest to, że na bakterię najbardziej narażone są osoby o niskiej odporności i leczące się często antybiotykami. Przy podejrzeniu, że ktoś jest nią zakażony, konieczna jest izolacja takiego pacjenta.

DROGI SZERZENIA I ZWALCZANIE

Klebsiella pneumoniae New Delhi może być wszędzie –na poręczach, klamkach, kubkach, kołdrze –a ochronić nas przed nią może właściwa higiena, w tym głównie dokładne mycie rąk, a także ich dezynfekcja.Ważna jest też dezynfekcja podręcznych przedmiotów takich jak telefony komórkowe, stetoskopy,a nawet długopisy.Do przeniesienia bakterii może dojść na przykład przez dotyk –to skutkuje nosicielstwem, ale niekoniecznie dochodzi wówczas od razu do zakażenia. Zakażenie nie przenosi się drogą kropelkową.OBJAWY ZAKAŻENIA Objawami, na które warto zwrócić uwagę, są:

•gorączka(nagłą, z bardzo wysoką temperaturą),

•kaszel i duszności,

•dreszcze/zimne poty

,•dotkliwy ból w obrębie klatki piersiowej,

•osłabienie całego organizmu,

•bóle i zawroty głowy

•bóle stawów i symptomy gastryczne

Obywatele decydują – Obywatelska Inicjatywa Ustawodawcza

Doskonale wiemy, jak ważne jest to narzędzie, dające Polkom i Polakom realny wpływ na funkcjonowanie państwa. Dzięki niemu to Obywatele Decydują. Chcemy, by mogli robić to skuteczniej. Potrzeba zmiany, bo świat się zmienia.

Eksperci Instytutu Spraw Obywatelskich z Łodzi przygotowali projekt zmian w ustawie o Obywatelskiej Inicjatywie Ustawodawczej. Zależy nam, by procedura była prostsza, bardziej dostępna i gwarantowała, że głos obywateli będzie naprawdę słyszalny. Dlatego chcemy zbierania podpisów za pośrednictwem internetu, co znacznie ułatwi i przyspieszy całą procedurę i pozwoli Polkom i Polakom działać w ważnych dla nich sprawach.

Polki i Polacy potrzebują narzędzia, które pozwoli im czynnie uczestniczyć w tworzeniu prawa. Potwierdzają to badania prowadzone przez Instytut Spraw Obywatelskich w ramach kampanii Obywatele Decydują. Jednak, by energia do zmiany była w pełni wykorzystana, niezbędna jest gwarancja, że głos obywateli będzie realnie wysłuchany. Dlatego projekt zmiany ustawy zakłada też zakaz odrzucenia inicjatywy w pierwszym czytaniu i precyzyjne określenie terminów w których Sejm musi się zająć projektem, tak by ważne dla Polaków sprawy nie utknęły w sejmowych zamrażarkach.

Jeśli wierzysz w moc wspólnego działania podpisz list poparcia dla zmian w ustawie o obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej. Możesz też wysłać list do swojego przedstawiciela w sejmie, z prośbą o poparcie proponowanych zmian.

Pamiętaj, to obywatele decydują. Podpisać można pod adresem :

https://jakimjestespolakiem.info/twoj-glos-ma-znaczenie

79 rocznica utworzenia armii krajowej. 14.02 1942-2021

Armia Krajowa (AK) lub Siły Zbrojne w Kraju, kryptonim „PZP” (Polski Związek Powstańczy) – zakonspirowane siły zbrojne Polskiego Państwa Podziemnego w latach II wojny światowej, powstałe z przemianowania Związku Walki Zbrojnej (powstałego w listopadzie 1939) rozkazem Naczelnego Wodza generała broni Władysława Sikorskiego z 14 lutego 1942 roku. Działała na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, okupowanej przez Niemcy i ZSRR (po wkroczeniu Armii Czerwonej na terytorium państwa polskiego 4 stycznia 1944). Siły Zbrojne w Kraju były integralną częścią Polskich Sił Zbrojnych, podporządkowaną Naczelnemu Wodzowi.

Ilustracja

Dane dotyczące liczebności Armii Krajowej są różne. Jedni podają, że w momencie maksymalnej zdolności bojowej (lato 1944) siły AK liczyły ok. 390 tys. osób, w tym 10,8 tys. oficerów. Gen. Stanisław Tatar – były szef Operacji KG AK podawał w danych przekazanych sztabowcom amerykańskim liczebność w 1944 roku na ok. 250 tys. żołnierzy. Generał Stefan Rowecki „Grot” w 1940 roku obliczał ZWZ na 40 tys. żołnierzy i oficerów, we wrześniu 1942 roku donosił już o ok. 125 tys, zaś po akcji scaleniowej donosił o ok. 380 tys. Jednak liczby te zostały zanegowane zarówno przez kuriera londyńskiego MSW Tadeusza Chciuka, jak i inspektora KG AK na okręg Kraków płk Józefa Rokickiego, a także Szefa Operacji KG AK płk Janusza Bokszczanina, którzy donosili o fałszowaniu i świadomym zawyżaniu stanów osobowych jednostek przez lokalnych dowódców. Wywiad niemiecki oceniał liczebność AK na 100 – 200 tys. ludzi.

Komenda Główna składała się z ośmiu oddziałów: Organizacyjnego, Informacyjno-Wywiadowczego, Operacyjno-Szkoleniowego, Kwatermistrzowskiego (Zaopatrzenia), Dowodzenia i Łączności, Biura Informacji i Propagandy, Finansów i Kontroli oraz Szefostwa Biur Wojskowych (Administracja Zmilitaryzowana), miała też własnych duszpasterzy. Jako odrębną jednostkę utworzono w styczniu 1943 Kedyw, przeprowadzający akcje dywersyjne i specjalne.

Znalezione obrazy dla zapytania: armia krajowa

20 kwietnia 1940 powstał Związek Odwetu. Jego komendantem mianowano mjr. Franciszka Niepokólczyckiego ps. „Teodor”. Był to szczególnie zakonspirowany pion ZWZ, który stanowić miał trzon bojowy organizacji. W jego skład wchodziły: sztab, komórki zabezpieczenia działalności sabotażową-dywersyjnej, zespoły i zakonspirowane sekcje sabotażowo-dywersyjne, oraz sekcje minersko-saperskie. Posiadał on rozbudowane struktury organizacyjne i bojowe zarówno na terenach Generalnego Gubernatorstwa, jak i włączonych do Rzeszy Niemieckiej. Oddziały Odwetu organizowały głównie akcje minerskie na kolejach, dywersję i sabotaż w przemyśle zbrojeniowym, węzłach transportu i łączności.

W sierpniu 1941 powołano specjalną organizację dywersyjną pod dowództwem ppłk. Jana Włodarkiewicza ps. „Jan” o nazwie Wachlarz. Organizacja miała dwa główne zadania: prowadzenie bieżącej akcji sabotażowo-dywersyjnej oraz zapewnienie osłony powstania od wschodu. Jej struktura to pięć odcinków – od Bałtyku po Ukrainę z kilkuosobowymi patrolami. Liczyła około 800 ludzi. Przeprowadziła ok. 100 akcji przede wszystkim na transporty kolejowe. Najgłośniejszą było jednak rozbicie więzienia w Pińsku przez grupę żołnierzy pod dowództwem por. Jana Piwnika ps. „Ponury”. „Wachlarz” nie zdołał jednak rozwinąć swojej działalności na szeroką skalę. Pod koniec 1942 został rozwiązany, a jego żołnierze włączeni do lokalnych struktur AK.

W maju 1942 powołano Organizację Specjalnych Akcji Bojowych („Osa”) pod dowództwem ppłk. Józefa Szajewskiego ps. „Philips”. Była to ściśle zakonspirowana komórka AK, której celem było dokonywanie zamachów na funkcjonariuszy hitlerowskiego aparatu policji i bezpieczeństwa, więziennictwa oraz administracji, wyróżniających się szczególnym okrucieństwem. Komórka podporządkowana była bezpośrednio Komendzie Głównej Armii Krajowej i wykonywała zadania stawiane jej bezpośrednio przez komendanta. W jej skład wchodził sztab, warszawski i krakowski oddział bojowy oraz oddział „Zagralin” przeznaczony do działalności na obszarze Rzeszy. W lutym 1943 oddział bojowy Osy wcielono do Kedywu KG AK i przemianowano na „Kosę”. „Kosa” obok „Motoru” była najsilniejszą jednostką bojową Kedywu KG AK.

Znalezione obrazy dla zapytania: armia krajowa

W czerwcu 1943 „Osa”-„Kosa” uległa rozbiciu na skutek wielkiej „wsypy” w kościele św. Aleksandra w Warszawie. Komenda Główna AK powołała wówczas nową jednostkę bojową „Agat”, wywodzącą się z Grup Szturmowych Szarych Szeregów. Jej dowódcą został cichociemny kpt. Adam Borys ps. „Pług”. Była to 3 kompania batalionu „Zośka”. Agat przeznaczony został do wykonywania zadań specjalnych, jakie dotąd wykonywała „Kosa”.

W styczniu 1944 nazwę „Agat” zamieniono na „Pegaz”, a w czerwcu 1944 „Pegaz” przemianowano na „Parasol”. Organizacja ta dokonała szeregu spektakularnych akcji bojowych. Należą do nich: akcja odbicia pod Arsenałem ppor. Jana Bytnara ps. „Rudy”, zamach na dowódcę SS i policji na dystrykt warszawski Franza Kutscherę, zamach na Franza Bürkla – zastępcę komendanta Pawiaka, nieudany zamach na SS-Obergruppenführera Wilhelma Koppego, akcja „Hergel”, akcja „Braun” i inne.

22 stycznia 1943, w celu koordynowania działalności sabotażowo-dywersyjnej i partyzanckiej, powołano Kierownictwo Dywersji (Kedyw) KG AK. Na jego czele stanął płk Emil Fieldorf ps. „Nil”. W jego skład weszły: Związek Odwetu, Wachlarz, Tajna Organizacja Wojskowa oraz grupy bojowe Szarych Szeregów. W skład Kierownictwa Dywersji wchodziły: biuro studiów oraz referaty – operacyjny, szkoleniowy, wywiadu, łączności, produkcji konspiracyjnej, sabotażu kolejowego, przemysłowego, telekomunikacyjnego, chemicznego i bakteriologicznego.

Strukturę terenową powiązano ściśle z okręgami, inspektoratami i obwodami. Na każdym szczeblu dowodzenia znajdował się oficer Kedywu odpowiedzialny za prowadzenie działalności bojowej. Swoista dwutorowość dowodzenia w zakresie walki zbrojnej i niejasny podział kompetencji między komendantem określonego szczebla dowodzenia a oficerem Kedywu, sprzeczny z zasadą jednoosobowego dowodzenia był źródłem wielu konfliktów.

Znalezione obrazy dla zapytania: armia krajowa

Kedyw posiadał swoje oddziały dyspozycyjne, podległe bezpośrednio jego komendantowi, oraz oddziały dyspozycyjne formowane w okręgach. Dobrze wyszkolone i przygotowane do działań dywersyjnych oddziały były stopniowo kierowane w teren, gdzie stanowiły zalążki nowo formowanych oddziałów partyzanckich.